
wtorek, 23 sierpnia 2011
Hamburgery de luxe
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Sałatka z brokułów i sera feta
niedziela, 21 sierpnia 2011
Pasta z makreli wędzonej
sobota, 20 sierpnia 2011
Czekoladowa chmura
Sernik wiedeński
Składniki:
1 kg twarogu mielonego
6 jaj
125g miękkiego masła
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki cukru wanilowego
1 szklanka cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
dowolne bakalie
Żółtka i cukier ubijamy do białości. Nie przerywając ubijania dodajemy stopniowo twaróg, miękkie masło i mąkę. Z białe ubijamy pianę i delikatnie mieszamy ją z resztą masy. Dodajemy bakalie. Pieczemy w temp 170st ok 60 min. Sernik niestety lubi opadać i, mimo, że studziłam go stopniowo w uchylonym piekarniku nie uniknęłam tego. W dodatku popękał z wierzchu, rozwalał się przy krojeniu i w ogóle nie przypominał apeycznego sernika Dorotuś. Być może to wina sera... a może powinnam poczekać, aż przestygnie:-&
czwartek, 7 kwietnia 2011
Mini pizza taco
sól, pieprz
Mąkę wymieszać z przyprawami, zrobić dołek, wkruszyć drożdże, dolać letnie płyny i zagnieść elastyczne ciasto. Rozwałkować. Miseczką dowolnej wielkości wykrawać kółka.
W międzyczasie zrobić sos. Na oliwie podsmażyć drobno pokrojoną cebulę, dodać czosnek, pomidory i przyprawy. Dusić przez chwilę. Wystudzonym sosem smarować bardzo cienko każdy krążek. Posypać cieniutko tartym serem (ja użyłam mieszanki mozarelli i norweskiego łagodnego żółtego sera)
W tym momencie możemy już włączyć piekarnik na maksimum. U mnie to 275st.
600g chudego mięsa mielonego (wołowo-wieprzowe nada się najlepiej) smażymy na suchej patelni, aż całość lekko zbrązowieje. Posypujemy przyprawą do taco (co najmniej 3-4 łyżki) Ja używam gotowej mieszanki HINDU, bo zawiera tylko zioła i przyprawy w dodatku w doskonałych proporcjach. Jeśli ktoś nie ma dostępu lub po prostu woli zrobić mieszankę samemu wyżej podaję skład. Dodajemy pół szklanki wody i dusimy 10-15 minut. Studzimy. Nakładamy solidną łyżkę na każdy krążek i znów posypujemy serem tartym. Wkładamy do gorącego piekarnika dosłownie na KILKA MINUT. Serwujemy natychmiast z sosem czosnkowym i sałatką.
PS. Własnie zjadłam na zimno i, sama się dziwię, ale jest pyszna, wobec tego dopisuję ją do serii Paka przedszkolaka.
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Muffinki marchewkowe
Delikatne, wilgotne, pyszne! Smakują dużym i małym! Przepis znalazłam tu:
Składniki na ok 15 babeczek:
4 średnie marchewki (2 szklanki startej na tarce)
1 i 1/2 szklanki mąki
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
3/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka cynamonu,
1/2 łyżeczki imbiru,
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
3/4 szklanki oleju roślinnego
3 duże jaja lub 4 mniejsze
1 szklanka brązowego cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Lukier:
1 szklanka cukru pudru
3 łyżeczki drobno startej skórki z pomarańczy
2 - 4 łyżki wyciśniętego soku z pomarańczy
Tradycyjnie, jak przy każdych muffinkach, osobno mieszamy składniki suche i mokre, następnie niedbale łączymy wszystko razem, nakładamy do foremek i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180st ok 25min.
Składniki lukru mieszamy i nakładamy na ciepłe jeszcze babeczki. Zrobiłam, zgodnie z przepisem lukier pomarańczowy, jednak był, jak dla mnie zbyt mdły. Wolę z sokiem cytrynowym. Wierzch posypałam płatkami migdałowymi.
niedziela, 3 kwietnia 2011
Czosnkowo-rozmarynowy chlebek odrywany
Ponieważ bardzo zasmakowało mi odrywane ciasto cynamonowe, postanowiłam pokombinować z wersją wytrawną. Dużo czosnku, świeży rozmaryn i sól morska to genialne połączenie i nie mogło się nie udać. Wyszło wyśmienite! Żałuję bardzo, że zrobiłam tylko jedną blaszkę, bo zniknęła w pięć minut. To będzie moje pieczywo imprezowo-piknikowe:)
Składniki:
280g+90g+3 łyżki mąki pszennej
2 łyżeczki cukru
20g drożdży
2 łyżeczki soli
2 jaja
80ml mleka
60g masła
60ml wody
Nadzienie:
60g masła
5 ząbków czosnku
kilka gałązek rozmarynu
280g mąki wymieszać z cukrem i solą. Masło rozpuścić w mleku, zdjąć z ognia, wlać wodę, a gdy całość będzie letnia, dodać drożdże i wymieszać dokładnie aż do ich rozpuszczenia. Odstawić na około 2 minuty, następnie wlać do mąki i wymieszać drewnianą lub plastikową łyżką. Wlać jajka i mieszać dalej, aż się połączą. Dodać 90g mąki i mieszać dalej przez 2-3 minuty. Ciasto będzie klejące, ale nie można dodawać więcej mąki, takie właśnie ma być. Przykryć miskę folią spożywczą i ściereczką. Odstawić w ciepłe miejsce, do podwojenia objętości.
W czasie, gdy ciasto wyrasta roztopić masło i wymieszać z drobno posiekanym czosnkiem..
Foremkę keksową posmarować masłem i posypać mąką.
Wyrośnięte ciasto zagnieść z dodatkiem kilku łyżek mąki. Powinno być miękkie i puszyste. Wyłożyć ciasto na podsypaną mąką stolnicę i rozwałkować na placek o wymiarach 30x50cm. Posmarować całą powierzchnię roztopionym masłem, posypać rozmarynem i solą morską. Pokroić wzdłuż krótszego boku na 6 w miarę równych pasków. Ułożyć paski jeden na drugim, nadzieniem do góry. Pokroić na 6 części. Ułożyć je pionowo, jedna obok drugiej w foremce. Przykryć ściereczką i odstawić do ponownego wyrośnięcia na 30-45 minut, aż wyrośnie do wysokości brzegów foremki.
Piec 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, aż góra ciasta będzie złotobrązowa.
Mniaam!!!
czwartek, 31 marca 2011
Odrywane ciasto drożdżowe
wtorek, 29 marca 2011
Zupa-krem z porów
Szybka i syta zupka z kilku zaledwie składników. Dobra, ale bez szału... Bardzo delikatny smak, fajnie komponuje się z bagietką czosnkową. Przepis stąd.
1 łyżka masła
5 ziemniaków
2 małe pory
1 mała cebula
bulion warzywny lub drobiowy
śmietana kremówka ok 100ml.
mleko ok. 150ml.
sól, pieprz
Na maśle podsmażyć ziemniaki pokrojone w drobną kostkę, po chwili dodać posiekane drobno pory i cebulę. Dusić 10 min, dodać bulion. Gotować do miękkości ziemniaków. Zmiksować blenderem. Dodać mleko i kremówkę, zagotować i doprawić do smaku.
Bagietka czosnkowa:
10 kromek czerstwej bagietki
100 g miękkiego masła
2 ząbki czosnku
garść natki pietruszki drobno posiekana
sól
Piekarnik rozgrzać do 180st. Masło utrzeć z czosnkiem, pietruszką i solą. Kromki bagietki (ew. chleba) smarować masłem z obu stron i układać na stos. Zawinąć w folię aluminiową i piec ok20min.
poniedziałek, 28 marca 2011
Pasta z tuńczyka i suszonych pomidorów
sobota, 26 marca 2011
Co do lunchpaka przedszkolaka? cz.I
W moim przedszkolu była wielka kuchnia. Trzy grubaśne kucharki przygotowywały codziennie śniadania, dwudaniowe obiady i podwieczorki dla wszystkich. Od rana docierały do nas zapachy i próbowaliśmy zgadywać, co będziemy jeść... Potrawka w kurczaka i marchewka z groszkiem? Naleśniki z serem i rodzynkami? A może ryba i surówka z kapusty kiszonej? Niestety czasami docierał też zapach przypalonego mleka (do dziś uważam, że to jeden z ochydniejszych) lub szpinaku, którego zdecydowanie kucharki nie potrafiły przyprawić, za to zawzięcie pilnowały, żeby zniknął z talerzy. Zapewne słyszały, że szpinak zawiera szczególnie dużo żelaza. Przez lata z tego powodu niezwykle ochoco ładowany był na talerze dzieci, kobiet w ciąży i anemików. Nie wszyscy wiedzą, że szpinakowa rzeczywistość jest zgoła odmienna. Mit o zdrowym szpinaku pochodzi jeszcze sprzed wojny. Wykazano wtedy, że warzywo to jest wyjątkowo zasobne w żelazo. W tamtych czasach badano jedynie chemiczną zawartość, natomiast nie potrafiono zbadać wchłanialności. Dzisiaj dzięki metodzie izotopowej wiemy, że po zjedzeniu szpinaku żelazo w nim zawarte wchłania się zaledwie w jednym procencie. Dla porównania: żelazo z cielęciny wchłania się w 22 proc., z sałaty w 3 proc., z produktów zbożowych w 5 proc., z fasoli i grochu w 8-10 proc. (nie, nie... nie jestem tak mądra, wszystko można dziś znaleźć w necie) Poza nieszczęsnym szpinakiem (który po latach polubiłam, i to bardzo) przedszkolną kuchnię wspominam z wielkim sentymentem. Pamiętam też, jak często zgłaszałam się po dokładkę:-&
Norweskie przedszkolaki nie mają tyle szczęścia. Nawet te roczne czy dwulatki codziennie przynoszą ze sobą kanapki. Jedynie w piątki dostają lunch i często są to... kanapki (nie, nie! nie w mojej grupie!) Często rodzice pytają mnie, czym można je zastąpić. W postach z tej serii postaram się wrzucać propozycje na apetyczne i zdrowe przekąski, które mój przedszkolak uwielbia:)
Dziś tortille:
posmarowane serkiem kremowym z rucolą, szynką i ogórkiem. Udekorowane papryką i oliwkami (używaj składników, które lubi Twój maluch, aby mieć pewność, że zje z apetytem)
i tartaletki:
poprzedniego dnia robiłam tartę na kolację... zamiast wyrzucić resztkę kruchego ciasta, wykleiłam nim 3 małe foremki, podpiekłam 5 minut w 180st, wrzuciłam po plasterku kiełbasy pepperoni i zalałam 1 jajem rozbełtanym z dużą łyżką kwaśnej, tłustej śmietany, łyżką tartego sera (pomieszałam parmezan z żółtym) doprawionym solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Na wierzch ułożyłam plastry pomidorka, cebuli czerwonej i listki oregano. Piekłam 20 minut.
Prawda, że proste!
Ps. Do tworzenia serii zainspirował mnie wpis na blogu Trine a zmobilizowały pytania mam przedszkolaków i moje osobiste dzieci:)
Sałatka Waldorf
Przepis mam w zeszycie od dawna i nie pamiętam nawet skąd... Orzeźwiająca i zdrowa sałatka. Jak mamy gotowanego kurczaka to przygotowanie jej trwa dosłownie chwilkę. Jak znalazł w razie ataku głodu lub najazdu niezapowiedzianych gości.
Potrzebujemy:
1 seler naciowy
kiść winogron bezpestkowych
2 soczyste jabłka (pokrojone w paski należy pokropić sokiem z cytryny, aby nie ściemniały)
duża garść orzechów włoskich uprażonych na suchej patelni lub w piekarniku
gotowana pierś kurczaka (można użyć inne części a także wykorzystać resztki kurczaka grillowanego lub pieczonego)
rodzynki
sos:
2 łyżki majonezu
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka soku z cytryny
sól, pieprz
opcjonalnie dodaj łyżkę Madery
Wszystkie składniki pokroić (niezbyt drobno), wymieszać i polać sosem. Udekorować połówkami winogron i orzechami. W wersji wzbogaconej można dodać cynamon i pomarańcze lub rucolę, ale ja najbardziej lubię przepis podstawowy.
poniedziałek, 21 marca 2011
Pączki II
Mimo, że mój stary przepis na pączki jest bardzo, bardzo bliski ideału, podkusiło mnie ostatnio, żeby wypróbować inny. Znalazłam go na blogu Moje wypieki. Pączki wyszły bardzo dobre ale... ale... jednak nie umywają się do tych, ze starego przepisu. Szczególnie, jak wystygną.
600g. mąki pszennej + kilka łyżek do podsypywania
3 małe jajka
100 g roztopionego masła
70g. cukru z wanilią
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki rumu
250 ml. letniego mleka
20g drożdży świeżych
olej do smażenia
konfitura lub krem do nadziewania
lukier lub cukier-puder
Mąkę pszenną przesiać, wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn). Dodać pozostałe składniki i wyrobić, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Wyrabiać kilka minut, aż ciasto będzie gładkie i miękkie (starając się nie dosypywać mąki, mimo iż ciasto będzie się lekko kleić; polecam wyrabiać mikserem z hakiem do ciasta drożdżowego). Wyrobione ciasto uformować w kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Po tym czasie ciasto wyjąć na oprószony mąką blat. Rozwałkować na grubość około 1 - 1,3 cm i szklanką o średnicy 6,5 - 7 cm wykrawać pączki. Odkładać je na blaszkę oprószoną mąką do podwojenia objętości (powinny być bardzo dobrze napuszone, ale nie przerośnięte). Po wyrośnieciu smażyć pączki w oleju rozgrzanym do temperatury 175ºC, po kilka minut z każdej strony. Temperatura oleju nie powinna być zbyt wysoka, ponieważ pączki szybko zbrązowieją od zewnątrz, a w środku będą surowe. Po usmażeniu odkładać na bibułkę do odsączenia. Nadziewać konfiturą lub kremem.
Jeszcze ciepłe lukrować lub pudrować.
niedziela, 20 marca 2011
Surówka z pora
Od dziecka uwielbiam surówki. Nie wyobrażam sobie obiadowego dania bez niej (wyjątkiem są gołąbki i pewnie coś jeszcze, ale nie przychodzi mi teraz do głowy) Ileż to wojen stoczyłam z moją mamą, która uważa, że jeśli jest sos to surówka jest zbędna WTF! Gdy mieszkałam w Polsce uwielbiałam bary mleczne, w których klienci z tacą przesuwają się przy półkach, nakładając to, na co mają ochotę. Moja taca była zawsze pełna małych salaterek z surówkami... Kiszona, buraczki, marchewka, mizeria... i to wszystko za śmieszne grosze. Bardzo lubię bary sałatkowe i chciałabym mieć jeden w domu hehe... Prawie codziennie robię wielką michę... Jem furę na obiad, furę na kolację i często zabieram pudełko do pracy nastepnego dnia. Doszłam więc do wniosku, że powinnam poświęcić im kilka wpisów mimo, że są tak banalne.
Zacznę od prostej, pysznej i zdrowej:
1 por (część biała i jasnozielona)
4 marchewki
2 jabłka
ćwiartka korzenia selera
łycha kwaśnej śmietany
łyżka sokku z cytryny
sól, cukier i pieprz do smaku
SAMO ZDROWIE!
poniedziałek, 14 marca 2011
Sushi maki
Kurde. Przymierzałam się do sushi jak żaba do jeża... chyba pół roku. Składniki kupiłam już dawno i leżały, leżały... A sprawa okazała się tak prosta... tak prosta! Prostsza nawet od naleśników.
Potrzebujemy 250g ryżu (specjalna odmiana do sushi)
5 płatów prasowanych alg morskich nori
2-3 łyżki octu ryżowego
1 łyżka cukru
szczypta soli
do środka na przykład:
filet z łososia (musi być naprawdę świezy, ze sprawdzonego źródła)
ogórek świeży
marchewka (gotowana 5 minut w wodzie z dodatkiem 1 łyżki sosu sojowego i pozostawiona w tejże wodzie to zupełnego przestudzenia)
dodatkowo:
sos sojowy
pasta wasabi
marynowany imbir
Ryż płuczemy i gotujemy wg instrukcji na opakowaniu (1 część ryżu na 1,25 części wody, 10 min w szerokim rondlu, następnie przykryte odstawiamy na pół godziny.)
W małym naczyniu podgrzewamy ocet z cukrem, solą i wlewamy do ugotowanego ryżu. Mieszamy i odstawiamy do zupełnego przestudzenia.
Płatki nori układamy wypukłą stroną do góry, układamy cienką warstwę ryżu (to odmiana bardzo klejąca, warto moczyć ręce wodą) zostawiając 1 cm. margines, wzdłuż układamy wąskie paski ryby, ogórka i marchwi. Zwijamy ciasno (japończycy używaja maty bambusowej, ja nie i też mi całkiem sprawnie idzie) i ostrym nożem (najlepiej bez ząbków) kroimy na plastry. Serwujemy (maksymalnie 3 godziny od przygotowania) z pastą wasabi, marynowanym imbirem i sosem sojowym. Fajna i szybka przekąska, ale jeśli nigdy nie jadłeś sushi, nie spodziewaj sie niewiadomoczego:) Ja pamiętam mój pierwszy raz... Oczekiwałam wyraźnego, zaskakującego smaku a to bardzo delikatny ryż z dodatkami.
niedziela, 13 marca 2011
Kurczak (podobno) po hiszpańsku
Lubię drób i chętnie eksperymentuję w tym temacie, dlatego gdy zobaczyłam ten przepis w GP
od razu zaświeciła mi się lampka:-)
Bardzo fajne danie, zupełnie nowy smak i co ważne dla zapracowanej matki-poli, można przygotować dzień wcześniej.
Potrzebujemy:
1 kurczaka (w przepisie oryginalnym były 4 uda)
2 cebule,
2 czerwone papryki pocięte w paski,
2 ząbki czosnku,
1 puszka pomidorów bez skóry,
50 g oliwek czarnych,
1 lyżeczka pieprzu cayenne,
1 łyżeczka koncentratu pomidorowego,
1 łyżka suszonych ziół (ja dałam prowansalskie),
1 cała pomarańcza pokrojona na ósemki,
sól, pieprz
Kurczaka należy podzielić na porcje, posolić, popieprzyć i odstawić do przegryzienia
(godzina, dwie a najlepiej cała noc) Następnie obsmażyć na oliwie z oliwek na złoty kolor
i wstawić do nagrzanego piekarnika (180st) na czas przygotowywania sosu. Cebulę, czosnek i paprykę
smażyć na patelni po kurczaku ok 5min. Dodać pomidory, oliwki, koncentrat, przyprawy i gotować
kolejne 2 minuty. Sosem polać kurczaka, obłożyć cząstkami pomarańczy i dusić do miękkości.
Mi najlepiej smakuje z ciepłą bagietką, ale z ryżem też wchodzi aż miło!
środa, 2 marca 2011
Pączki
Tłusty czwartek już jutro.
Zapraszam wszystkich na domowe pączki.
Przepis z GP Wypróbowałam już wiele razy, pączki wychodzą GENIALNE!!!
3 szklanki mąki tortowej (ja zawsze dają zwykła,pszenną)
4 dkg drożdży
ok. 1 szkl ciepłego mleka
6 – 8 żółtek [zależy od wielkości jajek]
10 dkg masła stopionego i sklarowanego
1/2 szklanki cukru pudru
2- 3 łyżki spirytusu (w Norwegii jest nielegalny, więc daję ocet)
ciut
ekstraktu z wanilii lub skórka otarta z cytryny.
Drożdże zasypuję łyżką cukru i odstawiam na 15 min. W tym czasie ucieram żółtka z resztą cukru-pudru i klaruję masło (tzn. roztapiam je i zbieram pianę, która pojawi się na wierzchu, dzięki temu temperatura spalania masła znacznie wzrasta) Do drożdży dodaję ciepłe mleko, żółtka z cukrem, mąkę, ocet i ekstrakt i ciepłe masło. Mikser męczy ciasto jakieś 10 min. Po wyrobieniu ciasto odstawiam pod przykryciem do wyrośnięcia. Gdy podwoi swoją objętość delikatnie rozwałkowuję na grubość ok. 2 cm. a następnie wykrawam szklanką. Pączki układam na ściereczce posypanej mąką i przykrywam drugą ściereczką do ostatecznego wyrośnięcia. W rondelku rozgrzewam litr oleju i smażę pączki na złoty kolor. Jeszcze gorące nadziewam dżemem malinowym za pomocą długiej końcówki szprycy do dekorowania tortów (niestety konfitury różanej nie widziałam w Norwegii a w moim ogrodzie rośnie tylko 5 róż, musiałabym zbierać płatki 100 lat na ilość pączków, która nas choć trochę zadowoli)
Następnie smaruję lukrem:do szklanki cukru-pudru dodaję sok i skórkę z cytryny. Mieszam i smaruję ciepłe pączki. Najlepsze są pierwszego dnia. Nie wiem jakie są nastepnego, bo nigdy mi nie zostało ani pół:-&
środa, 23 lutego 2011
Nalewka imbirowa "Krokodyle łzy"
"Opublikowano wynik 30-letnich badań naukowych, z których wynika, że niewielkie dawki alkoholu pite codziennie mogą pomóc zapobiegać i leczyć choroby serca – informuje bbc.co.uk. Kanadyjscy naukowcy z uniwersytetu w Calgary wykazali nawet 25-procentową redukcję chorób serca u osób pijących umiarkowane ilości alkoholu w porównaniu z osobami, które nigdy nie piły."
Ameryki nie odkryli, alkohol pity z umiarem jest dobry na wszystkie dolegliwości. A już nalewka imbirowa... Nie znam nic lepszego!!! Mam jedną butelkę w barku, bo pyszne i jedną w apteczce, bo pomaga na: przeziębienie, grypę, ból gardła, migrenę, wkurwa klasycznego i wszystko inne. Ma jedną tylko wadę, trzeba na ną czekać minimum 2 miesiące, a jak już dojrzeje, znika za szybko. Ale powiadam Wam, warto. Po stokroć warto. Tak po krótkim namyśle, to mój nr 1 wśród alkoholi:)
Składniki:
- 10 dkg świeżego imbiru
- 2 limonki
- 10 dkg cukru
- 3 łyżki miodu
- 750ml. wódki 45%
Limonki wyszorować w gorącej wodzie, pokroić w ćwiartki razem ze skórką, wrzucić do dużego słoja lub butelki. Dodać imbir pokrojony w plasterki, miód i cukier. Zalać wódką. Odstawić w ciemne miejsce, wstrząsnąć co kilka dni, jeżeli nam się przypomni. Po 2 miesiącach przecedzić np. przez filtr do kawy. Podobno jest jeszcze lepsza, jak od tego momentu postoi jeszcze ze 3 miesiące, a nawet rok. Niestety moja nigdy nie wytrzymała ani miesiąca. Może kiedyś, jak zorganizuję wielki przemyt wódki lub ewentualnie rozkręcę produkcję samogonu... nastawię imbirówkę w beczce:-)
Napijmy się, na zdrowie!
poniedziałek, 14 lutego 2011
Crumble jabłkowe
Dziś Walentynki:-)
Kocham i jestem kochana, czemu więc nie świętować. Wszak każda okazja jest dobra. Ponieważ mój mąż zamówił mi w prezencie piękne minigarnuszki Le creuset zaplanowałam na deser jabłkowe crumble. Poczta jednak dała dupy i garnuszki nie dotarły na czas (hehe... o ironio, mój mąż rozwozi paczki na poczcie) Ale ja nie z tych, co się poddają, bo czyż prawdziwa miłość nie pachnie prażonymi migdałami? Wygrzebałam stare ramekiny i zrobiłam. Proste a jakie dobre. Przepis stąd:
Składniki:
Kruszonka:
60g. zimnego masła
60g. cukru
szczypta soli
60g. mąki pszennej
60g. drobno mielonych migdałów
Ponadto:
0.5 kg jabłek
garść posiekanych rodzynek
szczypta cynamonu
1 czubata łyżka brązowego cukru
15 g masła
śmietanka 36% do deserów, lub creme fraiche (ja dałam kwaśną 18%)
Drewnianym tłuczkiem utarłam wszystkie składniki kruszonki (aż powstały bardzo drobne okruszki) i wstawiłam do lodówki. Obrane jabłka pokroiłam w grubą kostkę. Wrzuciłam wraz z rodzynkami na patelnię z rozgrzanym masłem, posypałam cukrem i cynamonem, smażyłam do momentu, aż jabłka były lekko przyrumienione. Rozgrzałam piekarnik do temp. 200st. C. (W przepisie zalecają smarowanie ramekinów masłem, ja uważam, że to zbędne) Nakładałam jabłka do foremek i posypywałam gruuubo kruszonką. Zapiekałam ok. 20 min., aż kruszonka nabrała złotego koloru. Dekorowałam kleksem śmietany i wsuwaliśmy parząc sobie usta. REWELACJA!
Niech żyje migdałowa miłość!
piątek, 4 lutego 2011
Pomidorowe crumble
Za oknem jakaś masakra. MASAKRA! Poziomy deszcz, wichura, gradobicie. Zasłoniłam rolety, wolę tego nie widzieć. I zrobiłam na kolację pomidorowy crumble ze słodziutkichm marokańskich pomidorków, czosnku i oliwy. Z fetą i parmezanową, chrupiącą posypką. Zapachniało Grecją i przypomniał mi się smak lata. Geniusz tkwi w prostocie. Przepis znalazłam tu i od razu wiedziałam, że to musi być pyszne. I wcale nie chciałam czekać do lata. Postanowiłam przywołać lato do mojej kuchni, choć na chwilkę.
Piekarnik nagrzałam do 180st. Na oliwie z oliwek podsmażyłam krótko 3 ząbki czosnku pokrojone w plastry (następnym razem, bo na pewno będzie następny raz, dodam całą główkę, a co!) Wrzuciłam pół kg. pomidorków koktailowych i smażyłam ok minuty. Przełożyłam do naczynia żaroodpornego i posypałam pokruszoną fetą (miałam 1,5 kostki) oraz świeżym tymiankiem i bazylią (niestety ta mi padła i dodałam suszoną). Wymieszałam. Następnie miąższ czerstwego chleba pokruszyłam drobno i podpiekłam na oliwie. Wymieszałam z 40g parmezanu. Wyłozyłam na pomidorki (polecam solidną warstwę, kruszonka jest genialna i na pewno ją jeszcze gdzies wcisnę) i zapiekałam 25 min. Idę po drugą dokładkę.
Ps. Anna-Maria pisze, że w oryginalnym przepisie był kozi ser i orzeszki piniowe... Ta wersja będzie następna!
niedziela, 23 stycznia 2011
Muffinki jak pączki?
Wklejam, bo wiem, że mają szerokie grono fanów. Ja jednak się rozczarowałam. Jak dla mnie nie są warte tych wałeczków, które z pewnością pojawią się po nich na biodrach. Zdecydowanie wolę pączki. Przepis znalazłam u Dorotuś
1 i 3/4 szkl. mąki
1,5 łyżeczki proszku
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej (wg mnie zupełnie nie pasuje taka ilość)
1/2 łyżeczki cynamonu
1/3 szkl. oleju
3/4 szkl. cukru
1 jajo
3/4 szkl. mleka
W dwóch miskach mieszamy osobno suche i mokre składniki. Następnie zawartość obu misek mieszamy szybko i niedbale (nigdy nie należy zbyt dokładnie miksowac ciasta na muffinki) Wlewamy do foremek (ja mam silikonowe, które bardzo polecam! łatwo się je myje, nie trzeba smarować, nic nie przywiera i muffinki idealnie wyskakują)
Pieczemy 20-25 min w temp 180st C
Jeszcze ciepłe moczymy w roztopionym maśle a następnie w cukrze z cynamonem
Od siebie naszprycowałam je jeszcze dżemem malinoowym, jak pączki.
Schab w sosie śliwkowo-imbirowym
Miałam dziś ochotę na karkówkę ze śliwkami ale, po pierwsze, znalazłam w lodówce tylko schab, po drugie... powideł miałam bardzo mało i tylko 2 cebule (w dodatku czerwone) Poszperałam więc w necie i wykombinowałam całkiem dobre danie.
Plastry schabu z kością posoliłam, popieprzyłam, panierowałam w mące i usmażyłam na złoty kolor. Przełożyłam do rondla, każdy posmarowałam powidłami śliwkowymi. W innym rondelku rozgrzałam łyżkę oliwy, dodałam 2 goździki, szczyptę cynamonu i mały kawałek imbiru. Gdy zaczęło intensywnie pachnieć wrzuciłam pokrojoną w piórka cebulę i smażyłam chwilę. Nałożyłam po łyżce na mięso i podlałam czerwonym, wytrawnym winem. Sypnęłam garść rodzynek i przykryłam. Po kilkunastu minutach duszenia podlałam wodą. Gdy schab był już miękki, wyjęłam go z rondla a sos zmiksowałam (głównie po to, żeby mój niejadek nie dopatrzył się cebuli heh)
Jedliśmy z ryżem i brokułami.
czwartek, 20 stycznia 2011
Mielona wołowina pod purre
Składniki:
Wołowina mielona 600 g
Marchew 2szt (następnym razem pominę lub bardziej rozdrobnię, bo mi przeszkadzała)
Cebula 2szt
Czosnek 3 ząbki
Pomidory 200g (dałam z puszki)
Ziemniaki gotowane 1 kg
Pietruszka korzeń 300 g (dałam seler, bo w Norwegii ciężko o pietruszkę)
Masło 100 g
Chrzan 2 łyżki (dałam cały słoiczek, bo miałam bardzo łagodny)
Sól, pieprz,
Tymianek, liście laurowe
Przygotowanie:
Marchew kroimy w grubą kostkę, cebulę podobnie, ząbki czosnku i przesmażamy na
oleju. Dodajemy wołowinę mieloną, tymianek, liście laurowe. Dusimy pod
przykryciem, pod koniec dodając pomidory. Ugotowane ziemniaki przeciskamy na
puree, dodajemy rozgniecione pietruszki, masło i chrzan. Doprawiamy solą,
pieprzem. Masę mięsną rozkładamy w naczyniu żaroodpornym, przykrywamy warstwą
puree i zapiekamy na złoty kolor.
wtorek, 18 stycznia 2011
Cytrynowe risotto z zielonym groszkiem
Na dużej patelni rozgrzałam 2 łyżki oliwy i łyżkę masła. Dodałam:
2 drobno pokrojone szalotki
1 posiekany ząbek czosnku
Po chwili wsypałam szklankę ryżu arborio (to odmiana odpowiednia właśnie do risotto)
Zwiększyłam ogień i mieszałam cały czas, aż ryż zaczął robić się przezroczysty. Wtedy to wlałam pół szklanki białego, wytrawnego wina i poczekałam, aż odparuje. Zmniejszyłam ogień i cały czas mieszając dodawałam po chochelce gorącego bulionu warzywnego. Każda następna lądowała w patelni dopiero, gdy poprzednia została zupełnie wchłonięta przez ryż i tak do momentu, aż ryż był miękki ale nie rozgotowany. Trzeba często próbować i samemu wyczuć moment ale trwa to ok 15min. 15 minut ciągłego mieszania i dopieszczania. Nie ma mowy o zostawieniu patelni bez nadzoru... risotto wymaga 100% naszej uwagi. Pod koniec duszenia dodałam garść zielonego groszku (miałam mrożony, więc zblanszowłam go pierw we wrzątku) otartę skórkę i sok z połowy cytryny. Zestawiłam patelnię, dodałam 40g tartego parmezanu, łyżkę dobrego masła i chlust słodkiej kremówki. Wymieszałam i natychmiast serwowałam (tym razem obok krewetek z grilla) w myśl zasady, że to ludzie czekają na risotto a nie risotto na ludzi. Odgrzewane to profanacja.
Sałatka śledziowa
W misce lub na półmisku okładamy kolejno:
- drobno krojoną cebulkę posoloną i pokropioną olejem
- solone śledzie wymoczone i pokrojone w kostkę
- dorobno krojone ogórki kiszone (osączone na sitku po pokrojeniu, aby pozbyć się nadmiaru soku)
- ziemniaki gotowane w mundurkach i starte na tarce jarzynowej
Tą warstę solimy, pieprzymy i smarujemy cienko majonezem
Kolejna warstwa to buraki (również ugotowane w mundurkach, obrane i starte na tarce)
- groszek konserwowy
- marchew gotowana pokrojona w kostkę
- znów ziemniaki, sól, pieprz i majonez
- całość posypujemy tartymi na tarce białkami gotowanych na twardo jaj
- żółtka rozdrabniamy i posypujemy tylko na środku sałatki, przez co całość z góry ma wyglądać, jak przekrojone jajo:)
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Sałatka jarzynowa
Wszystkie składniki kroimy w drobną kostkę, mieszamy i odstawiamy do przegryzienie (chociaż ja lubię najbardziej wyjadać od razu, prosto z michy, drewnianą łyżką:-)