niedziela, 21 listopada 2010

Czekoladowe naleśniki z Dulce de Leche

Pomysł przypadkiem znalazłam tu i od razu przystąpiłam do produkcji. Przepis na ciasto naleśnikowe mam swój, sprawdzony:
1 jajko
1/2l. mleka
mąka (sypię na oko, aż ciasto będzie miało konsystencję dobrej śmietany)
szczypta soli
szczypta cukru
2 łyżki topionego masła
Wszystko wymieszałam blenderem. Dodałam kilka kropel aromatu migdałowego i 2-3 łyżki kakao (8 łyżek wydało mi się ilością masakryczną)
Rozgrzaną patelnię smarowałam ręczniczkiem kuchennym moczonym w neutralnym oleju i smażyłam cienkie naleśniki. (Można je również smażyć bez oleju, ale niestety, różnica w smaku jest ogromna... absolutnym mistrzem naleśników jest mój mąż, a on używa znacznie więcej oleju, niż kilka kropel na ręczniczku)
Nadzienie to lekko ubita kremówka i Dulce de Leche, czyli kajmak z puszki.
Na wierzchu posypałam prażonymi migdałami.
12 sztuk zniknęło, zanim zaczęłam pisać tego posta:-)

Puree z brukwi

Smaczna i zdrowa alternatywa dla ziemniaków. I nie tuczy!!!
Brukiew obieramy, gotujemy do miękkości w małej ilości osolonej wody. Następnie ugniatamy tłuczkiem do ziemniaków, dodajemy gałkę muszkatołową i słodką śmietanę. Światnie komponuje się z tłustym mięsem jak golonka czy żeberka, a już z pinnekjot (świątecznym przysmakiem norwegów, suszonymi baranimi żebrami, gotowanymi na parze) to prawdziwa poezja...

czwartek, 18 listopada 2010

Piersi kurczaka w sosie z suszonych pomidorów

Bardzo dawno nie blogowałam i winna jestem wyjaśnienia wszystkim (pięciu) moim fanom:) Po wakacyjnych szaleństwach zmuszona byłam wrócić do dietowania, wobec tego z wielkim żalem zawiesiłam kuchenne szaleństwa. Zdażają mi sie odstępstwa (tak jak dziś) przez co dieta przeciąga się w nieskończoność, ale co tam! Życie byłoby nudne, gdyby nie rozkosze podniebienia!                                                       



Dziś dosyć późno zorientowałam się, że mam ochotę na romantyczną kolację:-) Miałam godzinę do powrotu męża, zdążyłam posprzątać, zrobić sałatkę grecką (tu miałam cudną, pięcioletnią pomocnicę) i tego kurczaka. Naprawdę genialny pomysł na szybkie danie. Smak, przyznam szczerze, wymyśliłam sama... mając już konkretny pomysł, przepis wygooglowałam tu. Nic nie zmieniałam. Geniusz tkwi w prostocie:) Polecam!
składniki:
4 filety z piersi kurczaka
1-2 łyżki oliwy z oliwek (można użyć tej z pomidorów suszonych)
5-6 ząbków czosnku, pokrojonego w cieniutkie paseczki
1 szklanka białego wytrawnego wina
2/3 szklanki śmietanki kremówki
1/2 szklanki suszonych pomidorów w oliwie, cieniutko pokrojonych
garść świeżej bazylii, pokrojonej w szyfonadę (że  w co???)

sposób przygotowania
Piersi kurczaka umyć, dobrze osuszyć, lekko posolić i popieprzyć. Rozgrzać oliwę na sporej patelni i obsmażyć na rumiano z obu stron, uważając by nie wysuszyć mięsa.

Dodać czosnek i jeszcze chwilkę smażyć, aby czosnek się nie przyrumienił za mocno.

Dodać wino, śmietankę i pokrojone pomidory - zagotować. Przykryć patelnię, zmniejszyć ogień i dusić chwilę, około 3-5 minut. Mięso wyjąć na ogrzany talerz, zwiększyć ogień pod patelnią, dodać bazylię do sosu i chwilę gotować aż sos zgęstnieje, około 2-4 minut.

Przyprawić sos do smaku solą i pieprzem, polać filety i podawać.

wtorek, 14 września 2010

Zupa owocowa

Dotarło do mnie ostatnio, że sto lat nie robiłam zupy owocowej. Laila chyba w ogóle nigdy jej nie jadła, Kornel nie pamiętał, że jadł.  Strasznie ograbiłam moje dzieci z jednego z najlepszych smaków dzieciństwa. Prosta, letnia zupa (choć to szumna nazwa, to taki kompot, przecież)  Roboty tyle, co przy kanapce z serem. Moja Babcia gotowała mi ją bardzo często. Zrobiłam więc z ostatnich w tym roku truskawek:( Dzieci pokochały miłością bezgraniczną a ja obiecałam, że będe robiła częściej.

Gotujemy wodę z cukrem waniliowym (dodałam po kawałku wanilii i imbiru, choć to na pewno nie babcina kombinacja... wątpie, czy Babcia w ogóle wiedziała, co to imbir, a i tak gotowała wybornie. Mimo to imbir pasuje tu całkiem-całkiem) Wrzucamy umyte truskawki, gotujemy chwilkę (na tym etapie można zmiksować) zaklepujemy smietanką z odrobiną mąki ziemniaczanej i serwujemy z makaronem.

czwartek, 9 września 2010

Chutney z gruszek i zielonych pomidorów


Przepis zobaczyłam tu i jeszcze tego samego dnia kupiłam zielone pomidory, gdyż żaden chutnej mnie jeszcze nie rozczarował. Nawet kupny-limonkowy zajadam łyżkami. Nie zawiodłam się i tym razem. Pyszny, orientalny dodatek do mięs i serów. I praktycznie robi się sam:

1 kg zielonych pomidorów
1 kg zielonych twardych gruszek - odmiana klapsy
200g czerwonej cebuli
150g dobrej jakości octu z białego wina
ok. 10g startego imbiru
ok 30szt nasion kolendry
2 łyżeczki czarnej gorczycy (nie miałam, więc nie dałam)
150g cukru demerara
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka chilli

Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie;-& Tym razem wyskrobałam ziarenka z pół laski wanilii... i to był niezły pomysł.
cyt. za chillibite: Z pomidorów wykrój szypułkę, sparz je, zdejmij skórkę (ja próbowałam, ale się nie dało... moja chyba się rozpłynęła podczas gotowania, bo nic nie wyławiam) i pokrój na ósemki. Gruszki obierz, usuń gniazda nasienne i pokrój w sporą kostkę. Cebulę pokrój w piórka. Wszystkie warzywa i owoce przełóż do sporego garnka o grubym dnie. Dodaj pozostałe składniki (oprócz soli i chilli) i duś ok 15 minut pod przykryciem na dość sporym ogniu. Potem zdejmij przykrywkę i duś ok 30-45 minut na wolnym ogniu. Pomidory powinny się rozpaść, ale gruszki pozostać w kawałkach. Dlatego ważne, by użyć bardzo twardych, ale aromatycznych gruszek. Sprawdź konsystencję na zimnym talerzyku. Chutnej powinien być dość gęsty, ale nie papkowaty. Na końcu dopraw całość solą, chilli i jeszcze chwilę gotuj razem.

wtorek, 7 września 2010

Fougasse

Rewelacyjne i baaardzo wciągające pieczywo. Doskonałe na zimno i gorąco. Już wiem, co będę piekła na krótkie pikniki i dalekie wyprawy. Przepis znalazłam wertując pyszności Pani S
500 g mąki
15 g świeżych drożdży
50 g miękkiego masła
10 g soli
25 g cukru
250 g wody
---zagnieść ciasto, odstawić do wyrośnięcia (ok 20 minut, 25 st. C)

Podzielić na 4 części, uformować kulki, przykryć ściereczką. Niech rosną.

Rozwałkować na prostokąty, 15x25 cm.

Wzdłuż dłuższego boku ułożyć na połowie nadzienie (suszone pomidory z zalewy,
posiekane, świeże zioła, oliwki, fantazja niech podpowiada)---zostawiając
rancik. Na drugiej połowie zrobć ostrym nożem 4-5 nacięć, na skos. Założyć
naciętą połowę na nadzienie, lekko skleić. Znowu niech rosną. Posmarować
rozbełtanym jajem. I do nagrzanego pieca (220 stopni), do upieczenia.


Część nadziałam karmelizowaną cebulą i kozim serkiem ( i to grubo, przez co wyglądały bardziej, jak pierogi) część posmarowałam pesto i posypałam listkami oregano z parapetu a część zrobiłam z suszonymi pomidorami, drobno krojonymi oliwkami i bazylią. Wyszło mi 6 sporych buł. Najpyszniejsze były te z cebulą. Ale pozostałe też były super. Muszę pokombinować z innym farszem.

Kotlety mielone

Klasyka kuchni polskiej. Mój mąż za taki zestaw da się pokroić w talarki. Bardzo długo poszukiwałam przepisu doskonałego (znałam go z kuchni babci, teściowej i z baru mlecznego:&) W moich zawsze mi coś nie pasowało. Babci i teściowej spytać nie zdążyłam a w miejscu baru mlecznego jest dziś kebab:(  W zeszłym roku byliśmy u cioci mojego męża w Warszawie. Zna mojego Krzyśka na tyle, że zrobiła chyba ze czterdzieści kotleciorów (to jej córka właśnie na którymś rodzinnym weselu naliczyła 52 sztuki pochłonięte prze mojego męża... ale to były raczej malusie kotleciki i bardzo długie wesele) i jej były naprawdę rewelacyjne. Chętnie podzieliła się przepisem. Sekret tkwił w prostocie. Minimalizm tym razem górą.

potrzebujemy:
1kg. mięsa mielonego (najlepiej z łopatki)
2 cebule starte na tarce (tej do placków ziemniaczanych)
2 jajka
1 namoczona i odciśnięta bułka
sól, pieprz i tyle!!!
ani czosnku, ani majeranku, ani nawet papryki...

Formujemy kotlety, panierujemy w bułce tartej i smażymy na mocno rozgrzanym oleju.
Do pełni szczęścia brakowało tylko tłuczonych ziemniaczków i buraczków na ciepło. Te ostatnie robiła bardzo często moja babcia i moja teściowa. Ich przepisy różniły się znacząco od siebie. Babci były słodkie, teściowej wyraźnie słodko-kwaśne. Przysięgam, że nie jestem w stanie powiedzieć, które były lepsze, dlatego mój przepis to balans pomiędzy oby dwoma.

Na oliwie podduszam małą cebulkę pokrojoną w kostkę, dodaję buraczki ugotowane (lub pieczone) i starte na grubych oczkach tarki. doprawiam solą, cukrem i odrobiną octu winnego. Na koniec wlewam trochę śmietany.

poniedziałek, 6 września 2010

Pieczone pierogi z mięsem

Przepis znalazłam na blogu na 4 ręce. Autorka zrobiła je ze szpinakiem i fetą, ale moja rodzinka ma "długie zęby" do szpinaku, więc zrobiłam z mięsem. Ciasto bardzo fajne, ze szpinakiem na pewno zrobię na najbliższą imprezkę:)


Ciasto na ok. 20 pierogów:
(ja zrobiłam 6 mniejszych i 6 ogromniastych)

  • 150 g masła w temp. pokojowej
  • 400 g ugotowanych mączystych ziemniaków
  • 300 g mąki
  • 1 łyżeczka soli
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • rozmącone jajko z ulubionymi ziołami do posmarowania 
Wymieszać roztłuczone ziemniaki z masłem i pozostałymi składnikami i zagnieść ciasto. Jest bardzo przyjemne do zagniatania. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na czas przygotowania farszu.

Mój farsz mięsny:
na maśle podsmażyłam dużą cebulę pokrojoną drobno 
dodałam starte na tarce o dużych oczkach 4 spore pieczarki
mięso z 3 gotowanych udek kurczaka 
dużą, gotowaną marchew pokrojoną w kosteczkę
2 ząbki czosnku wycśniętego przez praskę
2 łyżki tartego parmezanu
sól, pieprz, tymianek, sos sojowy do smaku

Nie wałkowałam ciasta. Tak jak moja babcia w przypadku tradycyjnych pierogów, wolę robić rulon, kroić w równe plastry i te dopiero rozpłaszczać za pomocą palców lub małego wałka (moja babcia używała do tego szklanej butelki po śmietanie... tej, która zamykana była złotkiem... stare, dobre czasy. Dziś już nie ma ani mojej babci, ani takiej śmietany i ciężko się z tym pogodzić:() 
Nakładamy solidną porcję nadzienia, zlepiamy brzegi. Smarujemy jajkiem i pieczemy w 200C do zarumienienia.

Do tego zrobiłam barszcz, ale poszłam mocno na łatwiznę. W Norwegii bardzo ciężko dostać buraki (choć to możliwe, ale ja nie miałam czasu ani ochoty na poszukiwania) Ugotowałam więc bulion drobiowy razem z suszonymi grzybkami, dodałam mały słoik buraków konserwowych (norweskie są słodko-kwaśne, krojone w fajne, falowane plastry) podsmażoną cebulkę i tyle. 
Ja jadłam, aż mi się uszy trzęsły. Dzieci też pochwaliły, bo barszcz to ich ulubiona zupa. Mąż stwierdził, że wolałby... racuchy! Ale on tak kocha racuchy, że niewiele jest rzeczy lepszych na świecie:-)

    niedziela, 5 września 2010

    Dżem z czerwonej cebuli

    Detal, który bez wątpienia zasługuje na osobny wpis. Doskonały do kanapek, tworzy idealną parę z mięsem, wędliną, vegeburgerami i serami (a szczególnie kozim)
    Pierwszy raz jadłam go w Landmarku i od razu się zakochałam. Przepis prosty, jak paczka gwoździ:
     Smażymy na maśle 2 czerwone cebule pokrojone w cienkie półtalarki, gdy już będzie miękka, ale nie spalona!!! posypujemy lekko brązowym cukrem (łyżka... dwie) i karmelizujemy chwilę na wolnym ogniu. Podlewamy białym, wytrawnym winem (niewielki chlust) i octem (ja daję pół na pół balsamiczny i z czerwonego wina, w sumie 2-3 łyżki) Do tego garść rodzynek (to już moja wariacja, ale przyznam nieskromnie, że nieźle trafiona) chilli, sól i pieprz do smaku. Redukujemy płyny jeszcze przez chwilę i gotowe.  Mniam!

    sobota, 4 września 2010

    Raz-w-mordeczki

    Pyszne przekąski na imprezki z przyjaciółmi, których to jestem wielką fanką (imprez jestem fanką... i przekąsek:-& A przede wszystkim moich przyjaciół, rzecz jasna) Inspirowałam się tym wątkiem w Galerii Potraw a także własną wyobraźnią. Tak więc od góry:
    - gotowe, francuskie ciasto potraktowałam małymi foremkami, upiekłam w piekarniku (200C) na złoty kolor (trochę się zagapiłam i wyszedł baardzo złoty) Po wystudzeniu przekroiłam na pół, nałożyłam łyżeczkę dżemu z czerwonej cebuli, odrobinę koziego sera i po gałązce tymianku.(zdaję sobie sprawę, że dżem z cebuli brzmi dla niektórych conajmniej dziwnie, ale w tym zestawieniu jest naprawdę pyyyszny)
    - małe pomidorki koktailowe wydrążyłam łyżeczką do arbuza (zawsze strasznie bałam się takiej papraniny-zupełnie niepotrzebnie, wydrążanie idzie naprawdę błyskawicznie) Do środka pakowałam listki bazylii i kostki fety. Ta tam!
    - suszone śliwki i daktyle owijałam plastrami bekonu i piekłam w piekarniku. Genialnie proste i pyszne! (osobiście zdecydowanie wolę te ze śliwkami ale znam również amatorów daktyli)
    - płaty ciasta francuskiego smarowałam pesto i posypałam tartym parmezanem. Piekłam w 200C.
    - większe pomidorki też wydrążałam (a co!) i napychałam pastą z: tuńczyka, cebulki, jaj gotowanych na twardo i korniszonów, dosmaczoną solą i pieprzem) Pod kapelusik wciskałam piórko... tfuuu... natkę pietruszki:)
    Na koniec dodam... nie napracowałam się. Takie cudeńka robi się błyskawicznie a znikają z prędkością światła:)

    poniedziałek, 16 sierpnia 2010

    Skrzydełka w miodzie

    Absolutny hit wszechczasów! Królują prawie na wszystkich imprezach od 12 lat! Ostrzegam, nie ma sensu odpalać piekarnika dla jednego kilograma, bo tylko się rozochocicie. Minimum 2 a najlepiej 4 kilogramy, i tak nic nie zostanie:) Przepis wymyśliłam SAMA!!! Później widziałam go m. in. w programie Ewy Wachowicz czy na różnych stronach internetowych, ale to później. Ja byłam najpierwsza:)

    Skrzydełka solimy i posypujemy papryką słodką i ostrą (te ze zdjęcia wyglądają jak mini udka, bo norweskie skrzydełka są bardzo okrojone z końcówek, które ja tak uwielbiam obgryzać) Zalewamy marynatą, odstawiamy do lodówki na klika godzin lub całą noc. Wykładamy na blachę razem z marynatą. Pieczemy w 180C aż będą złociste, przewracając w trakcie. Trzeba uważać, bo miód szybko się pali.
    Marynata (na ok 2 kg skrzydełek)
    4 łyżki miodu
    4 łyżki ketchupu
    4 łyżki sosu sojowego
    4 duuuże ząbki czosnku, zmiażdżone
    Kiedyś dodawałam jeszcze oliwę, ale bez smakują równie dobrze, więc po co wlewać w siebie dodatkowy tłuszcz.

    niedziela, 15 sierpnia 2010

    Bananowiec

    Jak mieszkałam w Polsce, biegałam dwa razy w tygodniu na aerobik. Po treningu siedziałyśmy z dziewczynami w saunie i wymieniałyśmy się przepisami. Wtedy to zdobyłam najwięcej przepisów na pyszne ciasta. Również to, ostatnio troszkę zapomniane. Zrobiłam na wczorajszą imprezę. Zniknęło szybko:-)
    Biszkopt:
    5 jaj
    1/2 szkl. mąki ziemnaczanej
    1/2 szkl. mąki tortowej
    1 szkl cukru
    1 łyżeczka proszku do pieczenia

    Jaja zmiksowałam z cukrem, dodałam mąkę z proszkiem. Piekłam do suchego patyczka w piekarniku nagrzanym do 180C. Po wystudzeniu nasączyłam konkretnie rumem.

    Krem:
    1 szklanka soku jabłkowego
    1 budyń waniliowy bez cukru
    1 kostka masła
    3/4 szkl. cukru-pudru

    3/4 szklanki soku zagotować, dodać budyń wymieszany w pozostałym soku, wystudzić. Zmiksować z masłem i cukrem- pudrem. Wyłożyć na biszkopt. Na wierzch położyć przecięte wzdłuż banany (4-5szt)
    2 czekolady mleczne roztopić z 3/4 małego kartonika słodkiej śmietanki. Po wystudzeniu wylać na ciasto. Schłodzić w lodówce.

    piątek, 13 sierpnia 2010

    Pesto laskowe

    To kolejne pesto, które uwielbiam. Jest rewelacyjne do sałatki z makaronem (pokażę niebawem), do zupy pomidorowej, sosu do spaghetti, do kanapek i w ogóle... Jedyną jego wadą jest krótki termin przydatności do spożycia, zaledwie kilka dni w lodówce. Dlatego mrożę je sobie w małych słoiczkach i zawsze mam pod ręką.
    Tak jak poprzednio, traktujemy wszystkie składniki blenderem:

    - garść rucoli
    - garść orzechów laskowych (najlepiej prosto z lasu)
    - mały słoiczek pomidorów suszonych
    - ząbek czosnku
    - tarty parmezan (2-3 łyżki)
    - pieprz (sól jest zbędna, gdyż pomidory i parmezan są słone... o czym zdaża mi się zapomnieć:&)
    - chlup oliwy z oliwek

    czwartek, 12 sierpnia 2010

    Pesto pietruszkowe



    Moje najulubieńsze!
    Uwielbiam do kanapek (w pracy mam pudełko, zamiast masła), do makaronu z krewetkami albo wyjadam paluchem prosto ze słoika:) I pomyśleć, że jako dziecko nienawidziłam pietruchy do tego stopnia, że miałam odruch wymiotny, gdy tylko poczułam jej zapach. Do przygotowania tej witaminowej bomby potrzebujemy 5 minut oraz:

    Spory pęczek natki pietruszki (cały, z łodyżkami)
    otartą skórkę i sok z limonki
    1-2 ząbki czosnku
    garść orzechów włoskich (często mieszam z laskowymi, łuskanym słonecznikiem, migdałami)
    oliwę z oliwek - pierwyj sort:)
    sól, pieprz do smaku
    Wszystko traktujemy blenderem. Ja orzechy dodaję na końcu, lubię chrupiące kawałki plączące się między zębami:)

    niedziela, 8 sierpnia 2010

    Orzechy z kawiarni na Union Sqare



    Uwielbiam orzechy w każdej postaci i w prawie każdej potrawie, dlatego gdy znalazłam ten przepis w książce "Nigella gryzie" od razu przystąpiłam do produkcji. Nigella odkryła je w Nowym Jorku, w małej kawiarni na Union Square. Ja tam jeszcze nie byłam, ale wszystko przede mną. Myślę, że warto się wybrać w podróż przez pół świata, aby chrupać tak uprażone orzeszki:) 
    Rozgrzewamy piekarnik do 180C (jak mam mało orzechów, smażę je na patelni)
    500g niesolonych, mieszanych orzechów wysypuję na blachę i piekę 10 min, aż się lekko przyrumienią. W dużej misce mieszam 2 łyżki grubo posiekanego rozmarynu,, 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne (czasem robię z chilli drobno pokrojoną lub w płatkach) 2 łyżki ciemnego cukru trzcinowego, 2 łyżeczki soli morskiej i 1 łyżkę rozpuszczonego masła. Gorące orzechy wsypuję do miski,, mieszam dokładnie i od razu serwuję. Zapach roznosi się w całym domu. To doskonała przekąska, duuużo zdrowsza od chipsów. Zresztą nigdy nie jadłam tak pysznych chipsów.

    piątek, 6 sierpnia 2010

    Cebularze


    Te pyszne buły robię zawsze do zupy cebulowej (przepis tu)
    400g mąki
    1 jajo
    1 łyżeczka soli
    1 łyżeczka cukru
    czubata łyżeczka drożdzy suchych
    1 szklanka mleka
    2 łyżki oleju

    Nadzienie:
    mak
    cebula
    olej
    sól
    pieprz

    Wyrobić ciasto, odstawić do wyrośnięcia. W tym czasie zeszklić cebulę , przyprawić, wystudzić. Z ciasta formować kulki, denkiem szklanki robić wgłębienia, napełniać cebulą, posypać makiem. Ponownie odstawić do wyrośnięcia. Piec 20-30 min w piekarniku nagrzanym do 180C.

    Francuska zupa cebulowa



     Prosta, aromatyczna zupa.
    5 sporych cebul kroję i duszę 20 min na maśle z oliwą. Po tym czasie posypuję llekko mąką i dodaję szkalnkę wytrawnego białego wina. Redukuję chwilę, dodaję pęczek tymianku, po łyżeczce słodkiej papryki i suszonej pietruszki. Wlewam 2 litry dobrego bulionu, najlepiej z kury. Doprawiam odrobiną miodu, soli i pieprzu. Gotuję godzinę. Serwuję z gorącymi cebularzami (przepis tu) lub grzankami z serem.
    Ps. Ostatnio zupa stanowiła samodzielne danie, więc dodałam do niej 200g. kremowego, koziego serka. To był strzał w dziesiątkę! Wyszła przepyszna!

    czwartek, 5 sierpnia 2010

    Foccacia

    Moje ulubione pieczywo piknikowe:) Tu z dodatkami z kilku różnych przepisów, jednak uważam, że nie przedobrzyłam. Wszystkie smaki grały ze sobą wspaniały włoski szlagier...
    Składniki: 
    - 0,5kg mąki
    - 300 ml ciepłej wody 
    - 3 łyżki oliwy 

    - 7g drożdży instant
    - pół łyżeczki soli + sól morska na wierzch
    - kilka suszonych pomidorów z oliwy 
    - gałązka rozmarynu 

    - czarne oliwki pokrojone w plasterki
    - cebula podduszona na maśle z dodatkiem soli i odrobiny brązowego cukru


    Mąkę, sól, drożdże, wodę i 2 łyżki oliwy zagniotłam i odstawiłam do letniego piekarnika na godzinę. Po tym czasie uformowałam dość płaski placek, położyłam pomidory, rozmaryn (aby uniknąć spalenia moczę  go chwilkę w wodzie) oliwki, cebulę,  przykryłam ściereczką i pozostawiłam na kolejne 30 minut do 
    wyrośnięcia. Spryskałam oliwą, posypałam płatkami soli i piekłam 25 minut w piekarniku nagrzanym do 220C. Chciałam wziąć na drugi dzień do pracy ale nic nie zostało:-&

    poniedziałek, 2 sierpnia 2010

    Brie & Bacon



    Gdy za oknem upały, niezabałdzo stać godzinami w kuchni i pitrasić. Proponuję szybką i pyszną przekąskę: kanapkę z serem brie i bekonem. Tostujemy pajdę zakwasowego chleba, układamy ją na talerzu, smarujemy oliwą, solimy i pieprzymy. Na to garść mieszanych sałat wymemłane z kilkoma kroplami sosu z oliwy, soku cytr, balsamico, soli, pieprzu i szczypty cukru... pomidorki, ogórki, dymka, cebula czerwona, plastry smażonego bekonu i sera brie. Całość dopełni struzka balsamu z octu lub soku z granatów. I już!!!

    poniedziałek, 21 czerwca 2010

    Karkówka ze śliwkami

    Kto mnie zna, ten wie, że mam niezdrową skłonność do robienia zapasów. Szafki kuchenne są przeładowane. Wielka lodówka też. W domku na ogródku mam 400-litrową zamrazarkę, którą nierzadko domykam za pomocą krzesła i kilka regałów przeróżnych produktów. Krzysiek się śmieje, że na wypadek jakiekolwiek klęski jesteśmy zabezpieczeni na rok, mimo to codziennie zarywam sobie ręce pod ciężarem ogromnych siatek. Kilka lat temu trochę bezmyślnie kupiłam niezły zapas karkówki z plastrach, po czym stwierdziłam, że sezon na grilla dopiero za pół roku a ja nie przepadam za karkówką duszoną (co innego karkówka pieczona, ale ta z plastrów raczej nie wyjdzie) Przekopałam więc internet i trafiłam na genialny przepis. Danie robi się samo, mięsko rozpływa się w ustach a smak jest naprawdę wyborny. Potrzebujemy:
    - plastry karkówki z kością lub bez, jak kto woli
    - mąkę
    - sól, pieprz, olej
    - cebulę
    - powidła śliwkowe
    - śliwki suszone


    Cebulę dowolnie pokrojoną smażymy na małym ogniu (masło+oliwa) Karkówkę solimy i pieprzymy (nie trzeba jej rozbijać tłuczkiem) a następnie obtaczamy w mące i krótko smażymy na oleju. Rumiane plastry wkładamy kolejno do garnka, smarując każdy solidną łyżką powideł śliwkowych i nakładając obficie cebulą. Nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła czegoś od siebie:-) Tym razem to kilka śliwek suszonych, żeby było maksymalnie śliwkowo:-) Całość posypać delikatnie mąką, podlać wodą (jakieś pół szklanki), przykryć i dusić na małym ogniu. Nie trzeba mieszać, przewracać, pilnować... Można isć na spacer lub poleżeć na tarasie z dobrą książką. A potem wcinać z kaszą, ziemniakami lub chlebem.

    sobota, 19 czerwca 2010

    Kurczak marynowany w maślance

    Przepis podpatrzony w programie Nigelli. Kurczak wychodzi delikatny i smaczny. Szybko znika z półmiska:)

    12 pałek z kurczaka
    0,5 l maślanki
    60 ml oleju (ja dałam mniej)+ 2 łyżki do skropienia kurczaka
    2 rozgniecione ząbki czosnku
    1 łyżka pokruszonych ziaren pieprzu
    1,5 łyżki soli
    1 łyżeczka kuminu
    1 łyżka syropu klonowego



    Wszystkie składniki marynaty wymieszałam i wlałam do woreczka foliowego. Dorzuciłam kurczaka i do lodówki na całą dobę. Po tym czasie wyjęłam z marynaty, ułozyłam na papierze do pieczenia, popryskałam oliwą w sprayu i piekłam około 35 minut w piekarniku nagrzanym do 200C.

    sobota, 12 czerwca 2010

    Knedle serowe z truskawkami


    Sezon na te najpyszniejsze truskawki jest zawsze za krótki. Dlatego każdy pretekst na truskawkowe danie jest dobry. Dziś cuuuudowne, serowe knedle.

    - 500g. sera białego zmielonego lub rozgniecionego widelcem (ja melaksowałam)
    - 2 jajka
    - ok. 1 1/2 szklanki mąki
    - szczypta soli
    - 4 łyżki roztopionego masła
    - ok 15 dużych truskawek

    Zagnieść dość luźne ciasto, przykryć folią i włożyć do lodówki na 2 godziny. Po tym czasie urywać kawałki, zawijać truskawki i lepić zgrabne kulki. Kłaść na talerzu posypanym mąką. W międzyczasie w dużym garnku zagotować lekko osoloną wodę. Knedle wrzucać do wrzątku, poczekać aż wypłyną na
    powierzchnię, zmniejszyć gaz i gotować ok. 8 minut. Podawać z masłem i bułką tartą posypane
    cukrem. Rewelacja!

    piątek, 11 czerwca 2010

    Drożdżówki z budyniem i wiśniami

    Tak jak Jan Paweł II po maturze zajadał kremówki, tak ja pyszne, gorące drożdżówki z budyniem w malutkiej cukierni koło Ekonomika w Szczecinie. Zastanawiam się, czy ta cukiernia jeszcze istnieje... Gdy zobaczyłam ten przepis na forum.gazeta.pl przypomniały mi się licealne czasy i zatęskniłam za tym smakiem. Piknik z przyjaciółmi w ostatnią niedzielę był doskonałą okazją. Szkoda, że zrobiłam ich tylko 16. Zniknęły w try miga:-)

    Na 16 sporych drozdzowek:

    500g maki pszennej
    250ml letniego mleka
    80g miekkiego masla
    70g cukru
    1 jajko
    ½ lyzeczki soli
    7g suchych drozdzy
    Tradycyjnie, z pomocą miksera połączyłam składniki. Ciasto wyszło bardzo luźne, ale nie dosypywałam mąki, żeby nie wyszedł mi gniot. Odstawiłam do wyrośnięcia. Następnie oprószonymi mąką rękoma uformowałam 16 zgrabnych placuszków. Na środku każdego połozyłam wystudzony budyń waniliowy (ugotowany w 350ml mleka) Udekorowałam mrożonymi wiśniami, posypałam kruszonką (75g. mąki, 50g. cukru i 50g. masła) i płatkami migdałowymi. Piekłam ok. 20 min. w 200°C. Kurcze, jakie to było pyszne:)

    sobota, 5 czerwca 2010

    Bułeczki z jabłkami


    Najwdzięczniejsze ciasto drożdżowe jakie znam. Nie klei się do rąk, nie trzeba czekać, aż wyrośnie... nie kaprysi i zawsze się udaje. Można z powodzeniem robić z niego wypieki słodkie, jak i wytrawne. Na imprezy robiłam z kapusta i grzybami do barszczu. Przepis dostałam od mojej Lusi:) Są pyyyszne, kruche i nie za słodkie. Ilekroć piekłam je w Lanmarku - znikały zanim zdążyły wystygnąć.

    na ciasto:
    4 szklanki mąki
    250g kwaśnej śmietany
    5dkg św. drożdży
    250g margaryny (ja daję soloną, bo bardzo lubię łamać smaki zbyt oczywiste)

    ponadto:
    jabłka
    1 jajko
    kilka łyżek cukru

    Wszystkie składniki ciasta zagniatamy. Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne, dzielimy na ćwiartki (ew. ósemki, jak są duże lub wolimy mniejsze bułeczki) Odrywamy po kawałku ciasta, zawijamy jabłka, formujemy bułeczki. Każdą po kolei zanużamy z jednej strony w roztrzepanym jajku a następnie w cukrze. Pieczemy w 200C aż do zarumienienia.

    Krokiety z kapustą i grzybami

    Takie krokiety "chodziły za mną już od dawna. Najlepsze robi ciocia Basia, ale mam do niej ze 2000km, więc musiałam radzić sobie sama:)

    na ciasto naleśnikowe:
    woda gazowana (pierwszy i ostatni raz jej użyłam do naleśników, podobno sa lepsze ale mi się strasznie rozwalały i pozostanę jednak przy tych na kranówie do naleśników wytrawnych i mleku do tych na słodko)
    mąka pszenna
    jajko
    sól
    słodka papryka
    łyżka stopionego masła
    Wymieszać dokładnie, odstawić na pół godziny. Smażyć cienkie naleśniki na patelni teflonowej posmarowanej olejem (moja babcia smarowała patelnię słoninką ale w Norwegii nigdy nie widziałam słoninki w sklepie)

    farsz:
    W jednym garnku gotowałam do miękkości małą główkę młodej kapusty poszatkowaną jak najdrobniej.
    W drugim dusiłam na oliwie cebulę drobno posiekaną, dodałam 1/2 kg kiszonej kapusty, garść namoczonych wcześniej grzybów suszonych, sól, szczypte cukru, pieprz, ziele ang, liśc laurowy. Na rozgrzanym oleju podsmażyłam 1/2 kg. schabu pokrojonego drobno. Dodałam do kapusty kiszonej. Połączyłam z kapustą młodą. Dodałam sporo podsmażonych na maśle pieczarek. Doprawiłam do smaku. Zawijałam krokiety i wsuwałam bez panierki. Dla spóźnionych domowników utytlam je w roztrzepanym jajku, bułce tartej i usmaże na złoty kolor.
    Rozpusta:-)

    środa, 2 czerwca 2010

    Pliuszki z makiem

    Naszło mnie dziś na te pyszne drożdżówki. Gorące smakują wyśmienicie. A jak cudnie pachnie w domu:) Przepis z internetu. Zwijanie nie jest takie trudne, na jakie wygląda, patrz instrukcja obrazkowa z rosyjskiego forum.

    40 g świeżych drożdży (ja dałam małą paczkę suchych)
    325 ml mleka
    50 g cukru
    500 g mąki (3-4 szklanki)
    1/2 łyżeczki soli
    1/2 łyżki majonezu
    50 gr masła, stopionego

    Ponadto:
    mak do posypania (robiłam też z nadzieniem serowym i orzechowym)
    ok. 1/2 kostki masła, stopionego
    4 łyżki miodu


    Składniki wyrobiłam wstępnie mikserem a nastepnie miętoliłam ciasto na blacie. Laila jak to zobaczyła, spytała: mamusiu... moge z Tobą pokluskować:D "Kluskowałyśmy" więc razem... znacznie dłużej, niż to konieczne... wszak to takie przyjemne:) Następnie odstawiłam przykryte ściereczką ciasto do piekarnika nastawionego na 50C. To idealne miejsce. Ciasto wyrasta błyskawicznie i nie trzeba się obawiać, że przeciąg... że ktoś kichnie, prychnie czy zauroczy ciasto:-& Gdy podwoiło swoją obiętość podzieliłam na 12 części i każdą lekko rozwałkowałam, posmarowałam masłem z miodem i posypałam makiem. Zwijałam, nacinałam i przewijałam zgodnie z instrukcją. I znów odstawiłam do piekarnika. Tym razem na dłużej, gdyż musiałam jechać do sklepu. Jak wróciłam po godzinie moim oczom ukazały sie ogromne pliuchy!!! Stąd nie są takie śliczne, jak powinny być ale na smaku to się na szczęście nie odbiło. Posmarowałam je wodą i piekłam 190C do zarumienienia. Po upieczeniu należy je ponownie posmarować masłem z miodem ale ponieważ miód mi "wyszedł", polałam lukrem.

    wtorek, 1 czerwca 2010

    Kurczak w białym sosie

    Prawie za każdym razem, gdy gotuję rosół, na drugie danie robię ryż i biały sos wg przepisu mojej ukochanej teściowej (zmodyfikowany lekuchno z pomocą starego wydania "Kuchni polskiej"). Jadłam to po raz pierwszy kilkanaście lat temu, podczas wizyty w domu moich teściów i potem wiele razy przy okazji różnych uroczystości i jestem wielką fanką. Nie ma chyba kaszubskiego wesela bez tego smakołyku. Kilka lat temu spróbowałam zrobic sos samodzielnie, czym baaardzo uszczęśliwiłam męża. I mogę nieskromnie powiedzieć, że od pierwszego strzału byłam bardzo blisko ideału. Czego nie można powiedzieć o moim rosole. Daleko mu do rosołu mojej kochanej babci czy teściowej. Niestety... Obie odeszły nagle i zabrały ze sobą setki bezcennych przepisów i kuchennych tajemnic... Jaka szkoda, że nie pisały bloga:-(
    Sos biały:

    Na łyżce masła (aby zwiększyć jego możliwości grzewcze dodaję kilka kropel oleju) smażę na złoty kolor pół cebuli drobno pokrojonej. Posypuję łyżką mąki i trzymam na wolnym ogniu 2-3 minuty. Dolewam kilka chochelek czystego rosołu i mieszam trzepaczką. Gdy sos zgęstnieje przecedzam przez sito. Dosypuję sporą garść rodzynek i płatki migdałowe. W rondelku robię jasny karmel z łyżki cukru i kilku kropel wody. Dodaję do sosu razem z sokiem z cytryny. Cała sztuka polega teraz na wyczuciu balansu między smakiem kwaśnym i słodkim (przyznaję bez bicia, że najlepszy efekt uzyskuję, jak podpieram się odrobiną kwasku cytrynowego) Ot, cała tajemnica sosu. Do tego biały ryż ugotowany na sypko i kurczak z rosołu. Marchewka z groszkiem dopełnia całość. Mniam...

    Biała Pavlova


    Dziś Dzień Dziecka i moje okruszki rządzą w domu:)
    Od rana staram się spełniać wszystkie ich zachcianki. Nawet te niewypowiedziane. Na śniadanie były więc naleśniki z nutellą, na obiad rosół i... nachos z serem:) a na deser Biała Pavlova. Bez cienia wątpliwości to numer 1 wśród ciast dla moich dzieci (i nie tylko dzieci... Justka już wkrótce upiekę tylko dla Ciebie, bo dziś to się obawiam, że niewiele zostanie). Przepis znalazłam w książce Nigelli (tylko nie pamiętam której... chyba "Lato w kuchni przez okrągły rok)
    6 białek ubijam na sztywną pianę (trzeba bardzo uważać, żeby żółtka starannie usunąć, gdyż nawet ociupinka popsuje nam pianę)
    Dodać 300g cukru
    1 łyżeczkę octu winnego
    1 łyżeczkę mąki kukurydzianej.

    Wyłozyć na papier do pieczenia formując okrąg. Piec 5 min w 180st. po czym zmniejszyć temp do 150st i suszyć bezę ok 1,5h. Odwrócić do góry nogami (bez sensu, skąd niby nogi???) i wystudzić. Ok 400ml kremówki ubić na sztywno bez  żadnych dodatków i wyłożyć na spód. Udekorować owocami.  U nas najczęściej są to jagody ale z malinami, truskawkami czy brzoskwiniami też jest obłedna. Yummy...

    wtorek, 4 maja 2010

    Kapusta w śmietanie

    Danie mało fotogeniczne a i przepis może się komuś wydać dziwny ale ręczę, że smak jest wyborny. Przepis mojej babci, ulepszony nieco dzięki wskazówkom z książki "Nastolatki gotują" Jak tylko pojawi się młoda kapusta o niczym innym nie myślę:)
    Potrzebujemy:
    1 duuuużą główkę kapusty
    kawałek surowego boczku (ew. słoninki)
    1 jabłko
    1 pomidor
    1 cebulę
    1 małą śmietanę
    1 łyżkę mąki
    1 łyżkę oliwy
    sól, cukier
    koperek

    Na oliwie podsmażamy cebulę, po chwili dodajemy grubo posiekaną kapustę i podlewamy 1/2 szkl. wody. Dodajemy obranego ze skóry pomidora, jabłko starte na grubych oczkach, sól i cukier do smaku. Przykrywamy, dusimy na wolnym ogniu, Boczek kroimy w kosteczkę, smażymy na patelni na rumiano. Wrzucamy do kapusty (tłuszcz, który się wytopił zachowujemy)  Gdy kapusta będzie miękka rozgrzewamy pozostały na patelni tłuszcz i podsmażamy na złoto mąkę. W ten sposób powstałą zasmażkę dodajemy do kapusty, wlewamy śmietanę (zazwyczaj robię z kwaśną typu "kesem", dziś miałam tylko słodką 18%... nie zauważyłam różnicy) Posypujemy gruuuubo świeżym koperkiem i... wcinamy! Do kapustki najlepiej pasują młode ziemniaczki ale i z chlebem na kolację nikt nie gardzi:)


    wtorek, 27 kwietnia 2010

    Małże w sosie śmietanowym

    Po raz pierwszy gotowałam małże i... zwariowałam. Wyszły mi obłędne!!! Jedząc rozkosznie mruczeliśmy. Danie w 5 minut a doznania niepowtarzalne. Przepis... a jakże!!! Bez niespodzinek od Pani S:

    1 kg małżów
    100 ml białego wytrawnego wina
    100 ml śmietany (ja dałam pół na pół kremówkę i 18%)
    50g masła (dałam mniej na rzecz tłustej śmietany)
    1-2 szalotki (z braku laku dałam pół cebuli czerwonej)
    3 ząbki czosnku
    Sporo posiekanej natki pietruszki
    Małże wyszorować pod bieżącą wodą, pozbyć się wodorostów, otwarte muszle wyrzucić.
    W sporym garnku rozpuścić masło i zeszklić drobno posiekaną szalotkę, gdy już będzie
    miękka, dorzucić przeciśnięty przez praskę czosnek. Po chwili dolać wino i gdy całość
    zacznie się gotować, wrzucić małże. Przykryć i gotować przez ok. 5 minut, potrząsając
    garnkiem. Najlepiej jest przemieszać zawartośc garnka w połowie gotowania. Pod sam
    koniec dodać śmietanę i natkę, zachowując nieco natki na później, poczekać, aż sos się
    zagotuje. Podawać w połmiskach, obficie polewając sosem i posypując resztą natki. Muszle, które podczas gotowania nie otwarły się, wyrzucamy.
    Zajadaliśmy w akompaniamencie sałatki greckiej i szpinaku z serem popijając chilijskim, czerwonym winem.  Ten cudowny sos "froterowaliśmy" świeżusieńkimi bułeczkami. Powiadam WAM... poezja!!!

    poniedziałek, 26 kwietnia 2010

    Chilli con carne pod chlebem kukurydzianym

    Przepis z książki Nigelli Lawson. Od kiedy wypróbowałam, nie robię już innej wersji... prawdę mówiąc, nawet już nie pamiętam innej:
    Na chilli con carne:

    4 cebule
    2 ząbki czosnku
    4 łyzki oliwy
    2 łyzeczki chilli susz.
    2 łyzeczki mielonej kolendry
    2 łyżeczki mielonego kuminu
    5 ziarenek kardamonu, zmiażdżonych
    2 czerwone papryki
    1,5 kg mielonej wolowiny
    2 puszki siekanych pomidorów
    8 łyżek ketchupu 
    8 łyżek przecieru pomidorowego
    250 ml wody
    2 łyzki kakao
    2 puszki czerwonej fasolki



    Na chleb kukurydziany:
    1 i 1/2 łyzeczki soli
    650 g mąki kukurydzianej
    4 łyzki mąki pszennej
    6 łyżeczek proszku do pieczenia
    2 łyżeczki mielonego cynamonu
    750 ml maslanki
    4 jajka
    2 łyżeczki miodu
    4 łyzki oleju roslinnego
    150 g sera Cheddar, startego na grubej tarce
    Do podania na stół:
    4 dojrzałe avocado
    4 dymki
    sok z dwoch limonek
    4 łyzki poseikanych liści kolendry
    500 ml kwaśnej śmietany
    papryka w proszku do oprószenia
    350 g Cheddara, utartego


    Posiekaj cebule, rozgrzej oliwe w duzym rondlu, dodaj posiekany
    czosnek i podsmaż razem, aż zmiękną. Dodaj chilli, kolendrę, kumin i
    zmiażdżone ziarna kardamonu. Papryki pozbaw nasion i pokrój w kostkę, wyłóż na cebulę. Dodaj mielona wołowine i za pomocą
    widelca rozdzielaj na kawałki, podsmażając jednocześnie do
    zbrązowienia mięsa. Dodaj pomidory, fasolkę, ketchup, przecier
    pomidorowy i wodę, mieszaj. Kiedy mieszanina zacznie wrzeć, posyp
    kakao i wymieszaj razem. Gotuj na malym ogniu, częsciowo przykryte,
    przez półtorej godziny. Na tym etapie możesz schłodzić i zamrozic
    chilli, albo przechowac w lodówce przez noc. Albo od razu zabrac sie
    za ciag dalszy:
    Rozgrzej piekarnik do 220 st C. Wyłóż chilli do dużej, szerokiej
    formy do zapiekania. Wymieszaj sól, mąkę kukurydzianą i pszenną,
    proszek do piecz. i cynamon w misce. Ubij razem maślanke, jajka,
    miód i olej, a nastepnie połacz mieszając z suchymi skladnikami.
    Masę kukurydziana wyłóż na wierzch chilli con carne. Wierzch posyp
    utartym serem i piecz przez 30 minut, lub tak dlugo, az chleb
    wyrośnie i sie zezłoci, a chilli pod spodem będzie bulgotalo. Czas
    pieczenia zalezy od tego, czy chilli było zimne, czy ciepłe - mozesz
    je najpierw samo podpgrzac w piekarniku, i dopiero na gorące wyłozyc
    masę kukurydziana i zapiec razem.
    Odstaw na 5 minut przed dzieleniem na porcje.
    Dla ukoronowania dziela: rozgnieć avocado z posiekanymi dymkami,
    dodaj sok z limonek i sól do smaku. Dodaj wiekszą część posiekanej
    kolendry, przełóż do miseczek, posypując pozostała kolendrą. Kwaśna
    smietane przełóż do miseczek, posyp papryką. Do innej miseczki
    przełóz posiekany Cheddar. Nakładaj na talerze razem z chilli i
    chlebem kukurydzianym.
    Z tego przepisu wychodzi ogromna ilość, więc jeśli nie planuję dużej imprezy - robię z połowy skadników

    Sałatka z cevichowanych ryb i krewetek

     
    Pyszność, pyszność i jeszcze raz pyszność.
    Wyciskam sok z kilku limonek, do tego sok z
    jednej cytryny i jednej pomaranczy, drobno pokrojoną cebulę, drobno krojony
    czosnek, jedna surowa papryczke chilli, swiezy imbir drobno pokrojony, sol i pieprz. Do tego wkladam w duza kostke pokrojone filety z dorsza i surowe krewetki. Tak wstawiam to do lodowki na jakies 24 godziny. Na mieszankę sałat  układam pokrojone dojrzałe avokado, rzucam rybę i krewetki, polewam oliwą z oliwek i voilà!!! Niebo w gębie:-D

    Bułgarski chlebek "Słonecznik"

    Jest to za całą pewnością najlepszy chleb jaki kiedykolwiek i gdziekolwiek jadłam! Jest pracochłonny ale jego smak wart jest każdego zachodu. Jest doskonały, ale piekę go tylko 2 razy w roku: na Wielkanoc i Boże Narodzenie, żeby podkreślić wyjątkowość TYCH dni. I żeby nigdy mi sie spowszedniał. Przepis stąd.

    1 kg mąki (i dodatkowo 2 szklanki w zapasie do wyrabiania)
    3 duże jajka + 1 żółtko do posmarowania
    3 łyżki octu winnego 6% (lub 2 łyżki soku cytrynowego)
    3 łyżki oleju słonecznikowego
    3 łyzki cukru
    1 łyżeczka soli
    2 szklanki letniego mleka
    125 g masła (ja używam solonego)
    40 g drożdży
    Wszystkie składniki muszą mieć pokojową temperaturę.

    Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, łyżką mąki i odrobiną mleka. Odstawić do
    wyrosnięcia. Roztrzepać jajka, dodać sol, mleko, cukier, olej. Powoli wsypywać mąkę,
    ocet i wyrośnięte drożdże. Wymieszać dokładnie wszystkie składniki.
    Kiedy wszystkie składniki będą wymieszane, wyłożyć ciasto na stół i
    wyrabiać, podsypując dodatkowo mąką. Wyrabiać i wyrabiać, aż ciasto zacznie
    odstawać od rąk. Wyrobione ciasto uformować w kulę, włożyć do miski. Przykryć lekko folią
    przezroczystą, ale tak żeby ciasto dalej mogło swobodnie rosnąć. Ustawić w
    ciepłym miejscu, bez przeciągów do wyrośnięcia. Rośnie mniej więcej 30–60 minut.
    Kiedy ciasto podwoi objętość podzielić je na 4 kulki i, dodatkowo, każdą z
    tych czterech kulek też na 4. Mamy 16 kulek ciasta. I teraz najtrudniejsze. Rozwałkować 4 kulki na placki
    wielkości talerza i każdą posmarować roztopionym masłem. Złożyć 4 placki razem
    i zwinąć w rulonik. Trochę rozciągnąć rulonik wzdłuż. Powinniśmy otrzymać 4 ruloniki – każdy rulonik składa się z rozwałkowanych placków posmarowanych masłem. Ruloniki trzeba teraz pociac w trójkąciki. Z końcówek ruloników zrobić małe kulki. Okragłą brytfankę posmarować masłem i układać trójkąciki, ostrą czescią do środka. Małe kulki ułożyć w samym środku. Zostawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Posmarować słonecznik zółtkiem, posypać czarnuszką lub sezamem. Nagrzać piekarnik do 200ºC. Najpierw piec chlebek na samym dnie, po 15 minutach przenieść na 2 półkę. Przykryć papierem
    do pieczenia, żeby się nie spiekł za bardzo. Piec ok. 20min.
    To jest przepis na 2 słoneczniki o średnicy ok. 30 cm.

    Kurczak z cieście francuskim

    Miła odmiana na niedzielny obiadek. Przepis i instrukcja stąd.
    Potrzebujemy dwa filety (w zależności od ilości osób :-)), dwa rozwałkowane
    kawałki ciasta francuskiego 16cm x 25xm, pieczarki, cebulę, ząbek czosnku, masło, dwa paski boczku...
    Rozwałkowane kawałki ciasta wkładamy do lodówki na 20 minut na posypanej mąką
    blaszce.
    Na patelini podsmażamy drobno posiekane pieczarki z cebulką i czosnkiem,
    doprawiamy do smaku.
    Ciasto wyjmujemy z lodówki i nacinami najkrótsze boki do środka co 2cm nadługości ok. 8cm.
    Oczyszczony i osączony filet układamy na cieście, na niego kładziemy mieszaninę
    pieczarkową, lekko spłaszczamy, a na nią plaster boczku, który podwijamy pod
    spód, aby pieczarki się nie zsuwały.
    Ciasto smarujemy roztrzepanym jajkiem i przeplatamy paseczki na zmianę na
    filecie. Pomiędzy paseczkami należy zostawić szczeliny, żeby para mogła
    uchodzić. Gotowe zawiniątka wkładamy do lodówki na 20 minut.
    Piekarnik rozgrzewamy do 200*C. I wkładamy do niego filety posmarowane na
    wierzchu jajkiem (samrujemy same paski, nie szczeliny, żeby ciasto wyrosło) na
    25-30 minut aż będą złote i chrupkie. Jeśli spód nie jest dostatecznie chrupki
    przykrywamy filety folią aluminiową i jeszcze trochę podpiekamy.
    Serwowałam z ziemniaczkami, które najpierw ponacinałam, polałam masłem, posypałam solą i ziołami prowansalskimi i piekłam w piekarniku.

    Keftedes

    Od kiedy spróbowałam tych greckich kotlecików, bardzo często goszczą na moim stole. Są aromatyczne i pyszne. Uniwersalne, jako zagrycha na różne imprezy. No i mają orzechy. A ja jestem fanką orzechów w każdej postaci. Przepis wykopany tu.

    0,5 kg mięsa mielonego
    1 jajko
    2 łyżki bułki tartej
    2 łyżki suszonego oregano
    2 łyżki czerwonego octu winnego
    2 rozgniecione ząbki czosnku
    50 g siekanych orzechów laskowych
    2 łyżeczki kuminu
    po 1 łyżeczce czerwonej papryki: pikantnej i słodkiej
    Wszystko wymieszać razem w misce. Utoczyć kulki wielkości  małych orzechów włoskich. Odstawić na pół
    godziny do lodówki. Smażyć na patelni do zbrązowienia.

    Bułeczki śniadaniowe

    Lubię, jak mój dom wypełnia zapach drożdżowego ciasta. Odczuwam wielką przyjemność zagniatając ciasto,  choć nie lubię babrania, zanim składniki się połączą. Dlatego też wrzucam wszystko do miksera, wyrabiam chwilę a następnie znęcam się nad ciastem na blacie. Ta słabość jest bez wątpienia dziedziczna, bo gdy tylko Laila usłyszy dźwięk miksera, stoi z zakasanymi rękawami i czeka na swój kawał ciasta:-) Domowe pieczywo nie ma sobie równych. Nawet takie najzwyklejsze bułeczki drożdżowe. Robię je bardzo często, smakują dobrze nawet kilka dni, choć zazwyczaj znikają pierwszego dnia. Składniki sypię "na oko" ale mniej-więcej tak:
    0,5kg mąki pszennej
    300 ml wody
    100 ml ciepłego mleka
    łyżka stopionego masła
    po 2 łyżeczki soli i cukru
    paczuszka drożdży suchych
    2-3 łyżki otrębów pszennych lub owsianych


    Wszystkie składniki wyrabiam dokładnie, przykywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce. Gdy ciasto podwoi swoją objętość formuję bułeczki. Ręce smaruję oliwą z oliwek, to bardzo ułatwia sprawę. Posypuję kminkiem, makiem, czarnuszką lub sezamem. Następnie wkładam je do piekarnika i włączam go na minimum (50st) Po 15 minutach zwiększam temp. do 200st. Po 5 min. spryskuję piekarnik wodą i piekę, aż bułki będą zarumienione. Po upieczeniu przekładam je do bawełnianego woreczka i pozwalam odpocząć chwile.

    Chałka maślana

    To moja pierwsza w życiu chałka, przepis stąd. Zaplatałam z sześciu wałków o tak! a następnie całość złożyłam na pół i piekłam na papierze do pieczenia. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, smak jest po prostu cudowny. Spory kawał zjadłam, parząc sobi usta. Na drugi dzień również bardzo smaczna.
    A oto przepis:                                                                                                                      
    3 szklanki mąki pszennej
    2,5 dag drożdży (ja miałam suche, 1 op.)
    3/4 szklanki mleka
    1 jajko
    1 żółtko
    10 dag masła
    1/4 szklanki cukru
    szczypta soli
    do posmarowania:
    1 białko
    na kruszonkę:
    1/4 szklanki mąki pszennej
    2 łyżki cukru
    2,5 dag masła
    Świeże drożdże rozetrzeć z łyżeczką cukru, wymieszać z łyżką mąki i połową mleka, odstawić.
    Wymieszać suche składniki, dodać rozczyn, rozpuszczone masło, ciepłe mleko, jajko i żółtko, wyrabiać, aż będzie odstawać od ręki. Odstawić do wyrośnięcia.
    Gdy ciasto podwoi objętość, ponownie wyrobić. Podzielić na trzy części, uformować wałki i spleść z nich warkocz. Przełożyć do formy keksowej wysmarowanej tłuszczem lub wyłożonej pergaminem. Odstawić do wyrośnięcia.
    Zagnieść składniki kruszonki, aby miała nieco grudkowatą konsystencję. Posmarować bułkę lekko roztrzepanym białkiem, posypać kruszonką.
    Piec 30 minut w 190°C.

    niedziela, 25 kwietnia 2010

    Sałatka z gruszką i serem pleśniowym

    Czas na obłędną sałatkę, która nigdy mi się nie znudzi. Inspirowana przepisem "Pani Serwusowej" z forum gazetowego, której to bezgranicznie ufam w kwestji smaku. Przyłapałam się na tym, że gdy widze interesujący przepis, szukam JEJ opinii. Do tej pory się nie rozczarowałam. Z wielką przyjemnością śledzę jej blog kulinarny: http://www.zmyslywkuchni.blogspot.com/
    Ma super pomysły, pysznie gotuje i do tego robi piękne zdjęcia. Zresztą, mimo że nigdy się nie spotkałyśmy, jestem przekonana, że to super babka:)
    Ale do rzeczy. Aby przygotować tą niebiańską sałatkę
    potrzebujemy 15min oraz:
    garść ulubionej sałaty (najlepiej zmieszać kilka gatunków)
    gruszkę
    gwiazdki anyżu
    orzechy włoskie
    ser z niebieską pleśnią (roquefort pasuje idealnie)
    oliwę z oliwek
    sok z cytryny
    ocet balsamiczny
    miód naturalny
    sól, pieprz

     Gruszkę kroję na pół, usuwam gniazda nasienne (super sprawdza się tu łyżeczka do robienia kulek z melona) w ich miejsce wkładam gwiazdki anyżu. Na patelni rozpuszczam łyżkę masła. Smażę gruszki razem z garścią orzechów na bardzo wolnym ogniu 10-15 min. Pod koniec posypuję lekko cukrem i chlustam nieco balsamico. Następnie gorącą gruszkę układam na sałacie, (podstawowym sosem większości moich expresowych sałatek  oliwa, sok z cytryny i octu balsamicznego, polewam takim sosem mieszankę sałat i mieszam dokładnie tak, aby wszystkie liście równomiernie się nim pokryły) Posypuję  pokruszonym serem i orzechami. Całość polewam delikatnie miodem, solę i pieprzę do smaku. Jako element dekoracyjny (a także smakowy) lubię polać całość balsamem z octu.

    sobota, 24 kwietnia 2010

    Penne z chorizo

    Danie zdecydowanie lepiej smakuje niż wygląda. Błyskawicznie się je robi i jeszcze szybciej znika z talerza. Sycące, aromatyczne i pyszne. Jedyna wada - milion kalorii. Ale skoro żyje się raz...

    Składniki:
    makaron penne ugotowany al dente
    kiełbasa chorizo (z braku laku robię czasem z naszą "polską"
    3-4 pieczarki
    3-4 pomidorki koktajlowe
    1 cebula czerwona
    kilka plasterków chilli św.
    2 z. czosnku
    wino czerwone wytrawne - 1 chlust:-)
    parmezan
    czerwone pesto - 1 łyżka
    sól, pieprz, św. tymianek i rozmaryn
    śmietana kremówka - znowu chlust
    masło

    Na patelni smażymy plastry kiełbasy, po chwili dodajemy łyżkę masła (aby uniknąć przypalenia, dodajemy kilka kropel oliwy, to podniesie temp. spalania masła) drobno pokrojone pieczarki, chilli, pomidorki w całości, czosnek (w plastrach) i cebulę pokrojoną dowolnie. Smażymy chwilę, podlewamy winem. Dodajemy zioła i przyprawy, pesto. Zmniejszamy ogień, do sosu wsypujemy makaron. Mieszamy delikatnie, dodajemy kremówkę i trzymamy chwilę na gazie do zredukowania sosu. Na talerzu posypujemy wiórkami parmezanu.
    Uwaga - uzależnia!!!

    Vegeburger


    Zamówilam dzis to danie w zaprzyjaźnionej knajpce. Jak jadlam, slychać bylo tylko mmmmmmmmm mmmmmmmmmm mmmmmmmmmm. Wyprosilam przepis od kucharza i po powrocie do domu od razu wzięlam się za produkcję. Tym sposobem zjadlam dzis 2 obiady... a podobno jestem na diecie:-D
    Zapewniam, że danie warte jest grzechu...

    1 kubek (200ml) tartego, żóltego sera
    1 kubek mielonych grubo orzechów laskowych
    3/4 kubka bulki tartej
    1/2 drobno pokrojonej cebuli
    3 jajka
    sól, pieprz, kardamon
    bulion warzywny
    maslo
    oliwa z oliwek

    Ser, orzechy, bulke tarta, cebule, jajka, przyprawy i 2-3 lyżki bulionu wymieszać dokladnie. Formować placki i gotować je w bulionie, 8 min. na malym ogniu. Osączyć.
    W takiej formie możemy przechowywać je w lodówce bądź zamrażarce. Tuż przed podaniem smażyć na zloty kolor na masle i oliwie z oliwek (pól na pól) Mój podalam na "podusi" z duszonego szpinaku z serem i salatką.
    Idealnie pasuje kleks chutneja z mango na wierzchu (w knajpce mieli rewelacyjny - wlasnej produkcji, ja uzylam gotowca ze sklepu, też niezly ale...)
    mmm mmm mmmmmmmmmmmmm;-)